Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Niedziela, 19 września 2021

Wywiad z Prezydentem RP dla specjalnego wydania programu „Tydzień” TVP

Prezydent RP siedzi w fotelu, przed nim na stoliku ozdobna dekoracja z kwiatów, w tle flagi   |   Prezydent RP: To zasługa polskich rolników, że mamy żywność w absolutnie wystarczającej ilości i nigdy jej nie zabrakło. Prezydent RP: To zasługa polskich rolników, że mamy żywność w absolutnie wystarczającej ilości i nigdy jej nie zabrakło.

Małgorzata Motecha-Pastuszko, witam Państwa w specjalnym wydaniu programu „Tydzień”. Dziś naszym gościem jest Prezydent Rzeczypospolitej, Andrzej Duda. Dzień dobry, Panie Prezydencie.

Prezydent RP Andrzej Duda: Dzień dobry, Pani Redaktor. Witam także naszych widzów.
 

Jesteśmy w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej, które dokumentuje początki polskiego rolnictwa. Ale dziś rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Jednak jedno jest niezmienne: czas dożynek, czas podziękowań za plony.
Czas dożynek, czas podziękowań za plony… No i gdy popatrzy się na izby tu, w muzeum, to tak naprawdę dzisiaj w domach polskich rolników też jest wiele podobnych pamiątek, jakie możemy tu spotkać. A już zawsze – praktycznie rzecz biorąc – na honorowym miejscu jest krzyż. I to jest piękne, bo to właśnie znak przechowywania cały czas wiary i tradycji, co jest wspaniałą cechą ludzi polskiej wsi, polskich rolników.

 

Rolnicy w trudnych czasach pandemii pokazali, że żywności nam nie zabraknie, potrafimy produkować towary wysokiej jakości. Ale pytanie: czy potrafimy je sprzedawać?
Przede wszystkim: niekończące się podziękowania dla rolników. Pewnie dziś – troszkę później – jeszcze będę miał okazję dziękować w swoim wystąpieniu.
Tak, to był czas, gdy można było to zobaczyć. Pewnie nie wszyscy zwrócili uwagę, ale przypomnijmy sobie moment, gdy zaczynała się pandemia i była chwila paniki sklepowej, że nagle półki w sklepach opustoszały – ale tylko na kilka godzin. Bo jeżeli wieczorem były pustawe, to rano były już zapełnione. Ludzie przychodzili i bardzo szybko zobaczyli, że nie warto panikować, bo jedzenia nie brakuje.
To właśnie zasługa polskich rolników: że jedzenie cały czas było – żywność w absolutnie wystarczającej ilości, i nigdy jej nie zabrakło. To rzeczywiście wspaniałe, że polscy rolnicy zapewniają nam bezpieczeństwo żywnościowe. To ich wielka zasługa. Nie każde państwo to ma. Jesteśmy pod tym względem rzeczywiście absolutnie zabezpieczeni. Całe społeczeństwo powinno być polskim rolnikom za to ogromnie wdzięczne.
Czy umiemy sprzedawać? Myślę, że polscy rolnicy umieją sprzedawać, tylko trzeba im pozwolić. Więc trzeba poszerzać możliwości sprzedaży bezpośredniej polskim rolnikom, tak by mieli ich więcej – to po pierwsze. Mam nadzieję, że Ministerstwo Rolnictwa już niedługo przedstawi tu odpowiednie propozycje.
A po drugie – cały czas rośnie eksport polskiej żywności, więc to też bardzo dobra nowina, że te wzrosty są. Zresztą one są już od lat. Polski rolnik produkuje coraz lepiej i coraz więcej, ale przede wszystkim – co najważniejsze – ta żywność, nawet jeżeli produkujemy jej więcej, nie traci na jakości. Wręcz przeciwnie – pojawia się coraz więcej właśnie żywności naturalnej, takiej o charakterze z uprawy ekologicznej, bardzo dziś poszukiwanej i w Polsce, i poza granicami. Bardzo się z tego cieszę.
 

W ostatnich latach na polską wieś trafiły miliardy euro, dzięki temu nasze rolnictwo staje się nowoczesne i konkurencyjne. Zaczyna się nowa perspektywa finansowa Unii Europejskiej. Jaka ona będzie dla polskiego rolnika?
Mam nadzieję, że będzie dobra. Oczywiście są zgłaszane różne obawy związane choćby z europejskim programem Zielony Ład. Ale biorąc pod uwagę wszystkie zastrzeżenia i związane z tym niebezpieczeństwa – bo na przykład trudno zgadzać się z koncepcją, że należy ograniczyć produkcję żywności w Europie, bo jest jej za dużo – powiedziałbym tak: nigdy za dużo produktów rolnych, produktów żywnościowych wysokiej jakości.
My, Polacy, produkujemy świetną żywność, bardzo wysokiej jakości i rzecz polega na tym – a jest ku temu potencjał – byśmy nie tylko poprawiali tę jakość, a ona rzeczywiście się poprawia, są to absolutne wyżyny poziomu światowego, ale jeszcze w dodatku, żebyśmy też zwiększali płody rolne.
Bo mamy tę unikatową cechę w naszej gospodarce rolnej, że w przewadze jest u nas – zresztą konstytucyjnie wyniesione na piedestał – rodzinne gospodarstwo rolne. Czyli takie, gdzie – jak ja to mówię – rolnik własnymi rękami dotyka ziemi, dotyka wszystkiego, co wytwarza. I czy jest to gospodarstwo hodowlane, czy takie, gdzie rolnik uprawia ziemię, czy jest to ogrodnictwo, czy sadownictwo – to w każdym przypadku mamy sytuację, że pracuje rodzina. Oczywiście bardzo często potrzebuje pomocy, zatrudnia pracowników – czy to na stałe, czy sezonowo – ale przede wszystkim jest to właśnie praca rodziny i wtedy żywność jest faktycznie najwyższej jakości.
 

Przywołał Pan Zielony Ład. Czy Pańskim zdaniem nasi rolnicy są gotowi sprostać wyzwaniom, jakie stawia przed nimi Bruksela?
Oczywiście trzeba w Brukseli starać się walczyć o to, by te założenia były rozsądnie sformułowane, bo to kwestia fundamentalna. Nie wolno tu przesadzać, doprowadzić do sytuacji, w której rolnik będzie się czuł ciemiężony w jakikolwiek sposób.
Natomiast powtarzam: akurat tak się składa, że w moim przekonaniu, jak również części ekspertów, z którymi rozmawiałem, te bardzo istotne elementy Zielonego Ładu – choćby takie jak polityka „od pola do stołu”, po angielsku nazywa się to „from farm to the fork”, czyli „od farmy do widelca”; czyli uprawiamy, produkujemy, mamy płody rolne, następnie sami je przetwarzamy, aż można już podać je konsumentowi jako gotowe, nawet w formie potraw, co jest dziś bardzo częste choćby w gospodarstwach agroturystycznych – to jest właśnie rolnictwo charakterystyczne raczej dla rodzinnego gospodarstwa rolnego, dla mniejszego gospodarstwa, a nie dla ogromnej farmy liczącej wieleset tysięcy hektarów.
W związku z tym wydaje mi się, że jest to taka polityka, która akurat może zostać bardzo dobrze wykorzystana przez polskich rolników – i ja na to liczę. Dziś nasi rolnicy są ludźmi wykształconymi, inteligentnymi, świetnie sobie radzą, radzili sobie w trudnych warunkach, dziś te warunki mają coraz lepsze. Liczę na to, że będą umieli się też dostosować i wykorzystać atuty, które mają, jeżeli akurat taka polityka jest wprowadzana w Unii Europejskiej.
Jeżeli mówimy właśnie o polityce „od pola do stołu”, jeżeli mówimy o uprawach ekologicznych, jeżeli są one promowane – to właśnie polskie rolnictwo w znakomity sposób jest do tego przygotowane.
 

Bruksela wprowadza Zielony Ład, polski rząd stawia na Polski Ład, gdzie jest obszerny rozdział dotyczący polskiego rolnictwa i zabezpieczone duże środki na ten cel. Jak Pan ocenia ten program?
Przede wszystkim chcę powiedzieć, że – jak być może nasi widzowie wiedzą – jest powołana specjalna rada prezydencka. W ramach Narodowej Rady Rozwoju działa Rada ds. Wsi i Rolnictwa, na której czele stoi Pan Minister Krzysztof Ardanowski jako jej przewodniczący. Ale ona skupia i przedstawicieli Ministerstwa Rolnictwa, i przedstawicieli organizacji rolniczych, i przedstawicieli różnego rodzaju związków, także związków zawodowych rolników, i są tam przedstawiciele KOWR-u, i przedstawiciele agencji rolnych.
Toczą się tam dyskusje i oceniane są różnego rodzaju programy – jak choćby Zielony Ład, w kontekście także polskiego Nowego Ładu. Między innymi efektem tych debat jest to, że w Nowym Ładzie ukierunkowanie na sprawy rolnictwa stało się mocniejsze niż w pierwotnych propozycjach.
Cieszę się z tego, dlatego że dla mnie sprawą absolutnie fundamentalną jest to, by Polska była rozwijana równo. Polskie obszary wiejskie cały czas wymagają dofinansowania. To nie tylko to, o czym zawsze mówię: że polska wieś wymaga wszechstronnej opieki ze strony państwa, patrząc z punktu widzenia rolnika i jego pracy na roli, tego, że prowadzi on swoje gospodarstwo; ale chodzi także o jego otoczenie, te przysłowiowe obszary wiejskie, czyli drogi, szkoły, przedszkola, instytucje kultury – wszystko, co jest konieczne, by na wsi można było żyć normalnie, korzystając w miarę możliwości ze wszystkich atrybutów takich jak w mieście.
Zresztą dziś już w dużym stopniu dzieje się tak na dużych obszarach naszego kraju, dlatego że bardzo wielu ludzi – wiemy doskonale – z miasta wyprowadza się na wieś. Czemu? Dlatego że na wsi jest szerokopasmowy internet, więc są w stanie komunikować się i porozumieć; że mają już dobry dojazd; że mają wszystko to, co rzeczywiście dobre i potrzebne mieli w mieście; a dodatkowo mają więcej spokoju, więcej ciszy, świeżego powietrza, zieleni, możliwości zrelaksowania się, a więc tego wszystkiego, co pomaga w spokojnym i dobrym życiu.
 

Panie Prezydencie, to wybiegnijmy może trochę w przyszłość. W jakim kierunku będzie się rozwijała polska wieś? Czy jej siła tkwi w tych małych rodzinnych gospodarstwach, czy też może w tych wielkotowarowych?
Jestem przekonany, że będzie się rozwijała różnorodnie, tak jak rozwija się w tej chwili. Trzeba sobie jasno powiedzieć: pewnie, że będziemy mieli duże gospodarstwa, będziemy też mieli ogromne gospodarstwa prowadzone przez rodziny, ale także będą mniejsze gospodarstwa. Oczywiście jeżeli gospodarstwo jest bardzo małe i nie jest sensu stricto specjalistyczne – gdzie nie trzeba wielkiego areału, by realizować jakąś specjalizację rolniczą – to ten rolnik najczęściej musi jeszcze pracować zawodowo. Oprócz tego, że ma gospodarstwo, ma też pracę.
Ale bardzo wiele gospodarstw kilkudziesięcio-, kilkusethektarowych jest w stanie spokojnie utrzymać się wyłącznie z pracy rodziny na roli – i tak się dzieje. Dziś są to już bardzo często gospodarstwa nie dobrze, tylko doskonale wyposażone, posiadające nowoczesny park maszynowy. Mówię to z całą odpowiedzialnością, bo odwiedzam rolników i wiem, jak wyglądają w Polsce gospodarstwa rolne.
Powtarzam: będą się rozwijały bardzo różnie, będą takie i takie, ale z całą pewnością należy dążyć do tego, by właśnie spore, ale nie wielkie, nie ogromne rodzinne gospodarstwo rolne mogło normalnie funkcjonować, bo właśnie tam najczęściej wytwarzana jest żywność bardzo wysokiej jakości.
 

Na wsi tradycja i nowoczesność idą zgodnie pod rękę. Bardzo kultywowana jest tradycja – tak jak chociażby dożynki. Dużą rolę odgrywają tutaj koła gospodyń wiejskich, które ostatnio powstają – mówiąc kolokwialnie – jak grzyby po deszczu, poszerzając swoją formułę o koła gospodyń wiejskich i gospodarzy nawet. Jak duża zasługa była tutaj nowelizacji ustawy o kołach gospodyń wiejskich?
Powiedzmy sobie otwarcie: pomysł świetny. Aż dziwne, że wcześniej nikt na to nie wpadł – tylko dopiero teraz, te kilka lat temu, w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy – żeby przeznaczyć jakieś środki, by koła gospodyń wiejskich miały po prostu fundusze na działalność i w związku z tym mogły realizować się lepiej niż do tej pory.
Dzięki temu panie – i panowie, zaraz wrócę do tego wątku – mogą jeździć na różnego rodzaju wycieczki, mogą zrobić jakieś zakupy dla koła. I to jest rzeczywiście bardzo fajne i bardzo chwalone – ilekroć rozmawiam z członkiniami i członkami kół gospodyń wiejskich, zawsze jest to podkreślane.
Tradycyjnie przyjmowało się, że panowie to raczej Ochotnicza Straż Pożarna, prawda? Dziś jest już tak, że w Ochotniczej Straży Pożarnej bardzo często są panie czy dziewczęta, a z kolei w kołach gospodyń wiejskich są mężczyźni. Oczywiście najczęściej bardzo przydatni, bo czasem trzeba coś przenieść, wykonać cięższą pracę, która też jest potrzebna do funkcjonowania koła, i właśnie wtedy panowie znakomicie się tu sprawdzają. Jest ich rzeczywiście dużo.
Natomiast faktycznie ustawa spowodowała, że koła gospodyń wiejskich, które już istniały, rozkwitły, mają się dziś jeszcze lepiej, są jeszcze bardziej liczne, a te panie, które do tej pory nie działały w formie zorganizowanej, dziś właśnie się organizują i rejestrują. Na przestrzeni ostatnich lat powstały tysiące kół gospodyń wiejskich, co bardzo mnie cieszy. Często spotykam się – moja żona bardzo często – z kołami gospodyń wiejskich i właśnie przy każdej okazji pytam, czy są zadowoleni z ustawy.
Nigdy nie słyszałem, by panie powiedziały, że nie są zadowolone. Owszem, słyszałem, że nie podlegają pod ustawę, bo jeszcze nie przeprowadziły procesu rejestracyjnego, cały czas działają na poprzednio obowiązujących zasadach, ale najczęściej słyszę: „Tak, owszem, aplikujemy o te fundusze, dostajemy je i one nam pomagają, służą nam”.
Tak że cieszę się bardzo, bo jest to ogromnie istotne. Dlatego że koła gospodyń wiejskich to nie tylko najczęściej spotkanie międzypokoleniowe i to, że panie mogą sobie porozmawiać, wymienić się doświadczeniami, że mają dodatkowe zajęcie poza pracą w gospodarstwie – ale to przede wszystkim przekazywanie tradycji młodym dziewczynom, córkom, wnuczkom.
Ta tradycja jest tam przekazywana, to wszystko jest kultywowane, są tam regionalne stroje i obyczaje, specyficzne dla danego miejsca potrawy itd. To wszystko jest niezwykle istotne. O jakości tych potraw nie muszę już mówić, bo każdy, kto próbował, ten wie.
 

Panie Prezydencie, nieodłącznym elementem dożynek są wieńce. Oczywiście te prawdziwe, ludowe dzieła sztuki tworzone często miesiącami i te najpiękniejsze znajdą swoje miejsce w Pałacu Prezydenckim.
Wieńce i korony dożynkowe – rzeczywiście cudowne. Aż nieraz nie chce się wierzyć, że można było ręcznie wykonać tak misterną, wspaniałą, piękną, a przede wszystkim artystyczną pracę. To rzeczywiście wspaniała polska tradycja, która przed Pałacem Prezydenckim wzbudza zresztą wielkie zainteresowanie, także wśród turystów z zagranicy, którzy tam przechodzą – bardzo często pierwszy raz w ogóle widzą coś takiego.
Tak, zwycięski wieniec zawsze – odkąd z żoną prowadzimy Dożynki Prezydenckie – znajduje swoje miejsce w Pałacu Prezydenckim, w Wielkiej Sieni. I wszyscy ambasadorowie, którzy przybywają do Pałacu, goście zagraniczni, głowy państw czy głowy koronowane, które zjawiają się w Pałacu Prezydenckim, też zawsze podziwiają ten kunszt i to dzieło, które jest wykonane. Tak że one rzeczywiście wzbudzają zachwyt.
Tu mamy niewielką ich próbkę, ale faktycznie na Dożynki Prezydenckie przybywają wieńce i korony dożynkowe ze wszystkich regionów naszego kraju, a także od naszych rodaków z zagranicy – i robi to rzeczywiście ogromne wrażenie.
 

No właśnie. Jeździ Pan dużo po świecie, Panie Prezydencie – czy tam tradycja jest równie silna jak u nas?
Tradycja jest silna, trzeba to sobie jasno powiedzieć. Są tradycje ubierania się w stroje regionalne. Jeżeli na przykład popatrzymy na kraje, które znajdują się w naszym pobliżu – czy to Rumunię, czy Bułgarię, Słowację, Czechy, czy Ukrainę – tam te wszystkie tradycje też są podtrzymywane.
Mam wrażenie, że u nas dzieje się to w szczególny sposób i ma to szczególne piękno. Zresztą trudno też pozostawić bez podniesienia fakt, że pięknie podtrzymywane są również tradycje w Austrii czy w Niemczech, przecież na przykład w Bawarii tradycje ludowe są wspaniałe. Ale u nas na pewno jest to na bardzo wysokim poziomie, nie mam co do tego żadnych wątpliwości.
Jestem wdzięczny wszystkim, którzy podtrzymują właśnie te tradycje, bo jest to niezwykle istotne dla kwestii tożsamościowej, kulturowej – że to jest, że jest kultywowane, że te stroje są piękne, że nasi rodacy to podtrzymują, nawet nasi rodacy za oceanem. Bo kto na przykład był w Ameryce i spotkał się z naszymi góralami, wie, jak bardzo wielką wagę przywiązują oni do swojej tradycji, do góralskiej pieśni czy do stroju, tańców, do obrzędowości ludowej – i to jest rzeczywiście bardzo ważne. Jestem bardzo wdzięczny, że jest to podtrzymywane.
 

Dzisiaj Dożynki Prezydenckie, zwieńczenie trudnej pracy rolnika. Czego Pan życzy wszystkim rolnikom w tym świątecznym, wyjątkowym dla nich dniu?
Przede wszystkim by Pan Bóg miał w swej opiece ich oraz ich rodziny i gospodarstwa, bo to jest rzecz najistotniejsza. Żeby żadna klęska żywiołowa ich nie dotknęła. A generalnie też życzę im – jako Prezydent Rzeczypospolitej – jak mówił Ojciec Święty Jan Paweł II, rzeczywiście wszechstronnej opieki ze strony polskiego państwa nad wsią szeroko pojętą: a więc zarówno właśnie nad rolnikiem, nad jego rodziną, żeby go zabezpieczyć, jak i nad całymi obszarami wiejskimi.
Aby rzeczywiście w każdym zakątku naszego kraju były stwarzane takie warunki do życia, by to po prostu zachęcało do mieszkania na wsi, by młodzi nie wahali się, czy zostać na wsi, czy wyjeżdżać, tylko żeby przejmowali gospodarstwa, rozwijali je, rozszerzali, unowocześniali, idąc za wszystkimi trendami dobrze pojętej nowoczesności. Powtarzam: by żywność była rzeczywiście jak najwyższej jakości i by ziemia była jak najlepiej uprawiana. Tego życzę rolnikom. By właśnie takie możliwości były im stwarzane i by w jak największym stopniu z nich korzystali.
 

Panie Prezydencie, bardzo dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.

Poleć znajomemu