Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Wtorek, 24 sierpnia 2021

Wywiad Prezydenta RP dla „Gościa Wiadomości” TVP [CAŁOŚĆ]

prezydent i redaktor siedzą na przeciwko siebie przy stoliku, rozmawiają

Rozmowa z Prezydentem w programie „Gość Wiadomości” w TVP Info

Michał Adamczyk, TVP Info: Gościem „Wiadomości” jest Prezydent Andrzej Duda. Dobry wieczór, Panie Prezydencie.

Prezydent RP, Andrzej Duda: Dobry wieczór, Panie Redaktorze. Witam serdecznie naszych widzów.

 

Jesteśmy w Kijowie, bo to właśnie tutaj odbyły się uroczystości z okazji 30-lecia niepodległości Ukrainy, a wcześniej miała miejsce inauguracja szczytu Platformy Krymskiej. Przedstawiciele ponad 40 krajów wyrazili swój zdecydowany sprzeciw wobec rosyjskiej agresji i okupacji Krymu właśnie przez Rosję. Jakie znaczenie ma ta deklaracja, te słowa, które popłynęły z Kijowa?

Już odpowiadam, ale jeszcze tylko dodam informacyjnie, że jesteśmy w polskiej ambasadzie. Jak Państwo widzą, nie mamy się czego wstydzić, wewnątrz bardzo ładny budynek, tak że godnie jesteśmy tu reprezentowani.

Duże [ma znaczenie] zwłaszcza dla nas – myślę tu o krajach, które bezpośrednio graniczą z Rosją, która dokonała aneksji Krymu, okupuje dziś Krym, okupuje Sewastopol, okupuje okręgi ługański i doniecki, bo tak trzeba to po imieniu nazwać. Ogromne [znaczenie], dlatego że my i Bałtowie też jesteśmy sąsiadami Rosji. W związku z powyższym sytuacja, w której ktoś po II wojnie światowej siłą zmienia granice w Europie, i to jeszcze w naszym pobliżu, jest czymś, czego nigdy nie wolno nam zaakceptować.

Dlatego dla nas – oczywiście obok Ukrainy – szczególne znaczenie miało także to spotkanie i to, że jest tak wielu uczestników Platformy Krymskiej. Muszę powiedzieć, że nie spodziewałem się, że aż tak wiele krajów przystąpi do Platformy Krymskiej, że będzie chciało się tu spotkać i na ten temat dyskutować, jednoznacznie stawiając sprawę tego, że okupacja musi zostać zakończona, a Krym powinien zostać zwrócony Ukrainie, bo stanowi integralną część państwa ukraińskiego. Zobacz także: Inauguracyjny Szczyt Platformy Krymskiej w Kijowie Wspólna deklaracja Prezydentów Polski, Estonii, Ukrainy, Łotwy i Litwy

 

W sumie ponad 40 krajów, ale zabrakło na przykład przedstawicieli Niemiec czy Francji.

Był przedstawiciel Niemiec.

 

Zabrakło tych najważniejszych polityków.

Ach, w tym sensie. Z Niemiec był minister, z Francji – to samo. Ale byli reprezentowani, to też się liczy. Oczywiście nie było prezydentów, nie było Pani Kanclerz, ale Pani Kanclerz była dzień wcześniej. Natomiast generalnie kraje były reprezentowane. To także ma swoje znaczenie.

Jak mówię: jest twarda, wspólna deklaracja Platformy Krymskiej. To ciekawy format, ciekawa dyskusja, a przede wszystkim najważniejsze – mówiłem to wczoraj do Pana Prezydenta Wołodymyra Zełenskiego – że sprawa Ukrainy i Krymu jest na stole, że nie zapomina się o niej w przestrzeni międzynarodowej.

Bo przecież tego chce okupant, tego chce Rosja – żeby o sprawie zapomnieć, żeby przejść nad tym do porządku dziennego, żeby o tym nie dyskutować, nie rozmawiać, nie mówić w przestrzeni międzynarodowej, na forach międzynarodowych. Dlatego to spotkanie było tak ważne.

Zresztą – jak wyjaśnił mi też Prezydent Zełenski – oczywiście najważniejszą sprawą jest to, by zostały zwrócone ziemie, czyli po prostu żeby Rosja fizycznie opuściła te ziemie, żeby rosyjscy żołnierze stamtąd odeszli. Natomiast równie ważne są sprawy, które są jakby dodatkowymi elementami, np. ci, którzy zostali uwięzieni – żeby zostali wypuszczeni; kwestia Tatarów krymskich, przestrzegania praw człowieka. Jeżeli działając w ramach Platformy Krymskiej, przynajmniej część tych problemów uda nam się pozytywnie załatwić, to na pewno będzie to sukces tego formatu.

 

Ważna deklaracja, mocne słowa. Ale czy one robią jakiekolwiek wrażenie na Rosji?

Każde takie spotkanie robi wrażenie, dlatego że Rosja chce być uważana za normalny kraj. Nie chce, by mówiło się w przestrzeni międzynarodowej, że jest agresorem, że napadła na Ukrainę, że okupuje ziemie Ukrainy – wiadomo, że nie jest to dobra łatka, że ktoś jest okupantem, agresorem. Rosja za wszelką cenę chce tego unikać.

W związku z czym to, że to spotkanie było tak duże, że odbyło się w świetle jupiterów, było transmitowane, że szeroko po świecie rozeszła się informacja o tym spotkaniu – z całą pewnością nie jest dla Rosji okolicznością korzystną.

 

My dziś jesteśmy jednym z największych, najpoważniejszych sojuszników Ukrainy w Europie? I na świecie tym samym.

Myślę, że tak. Także miejsce, które zajmowałem na tych uroczystościach – bardzo blisko Prezydenta Ukrainy czy też Pary Prezydenckiej – jednoznacznie pokazywało, jak traktują nas gospodarze: mnie, jako najwyższego przedstawiciela Rzeczypospolitej Polskiej. Zresztą Prezydent Zełenski mówił wprost, że chcieliby zacieśnić z nami relacje.

Rozmawiał ze mną też Pan Premier, który powiedział, że wybiera się do nas, do Polski, będzie miał spotkanie z Premierem Mateuszem Morawieckim, że bardzo mu zależy na tym, by pogłębić relacje; czy mógłbym zasygnalizować Panu Premierowi Morawieckiemu, że zależy mu na tym, by te relacje były pogłębione, by spotkania były częstsze. Wydaje się, że sprawy idą w pozytywnym kierunku na przyszłość. Zobacz także: „Gość Wiadomości”. Wywiad z Prezydentem RP

 

A jakie są dziś te nasze wzajemne, polsko-ukraińskie relacje? Jak by Pan je określił, opisał?

One są trudne w sensie historycznym. Bo wszyscy dobrze pamiętamy: zbrodnia wołyńska, rzezie, których dokonano na Polakach, cała sprawa związana z II wojną światową, później po II wojnie światowej. Krzywda, którą wyrządzili nam Ukraińcy, była ogromna, aż trudna w ogóle do opisania.

Natomiast Ukraińcy też mają do nas różne pretensje, więc jest to jakby obustronny problem, który będziemy musieli rozwiązać. Tak jak kiedyś ten problem został rozwiązany z Niemcami, że jednak przyjaźń, współdziałanie i współpraca były możliwe, mimo że pamięta się o tej historii i traktuje się to jako swoiste memento, żeby już nigdy więcej do czegoś takiego nie doszło. Tak samo i tutaj będziemy ku temu zmierzali.

Natomiast nie wolno w tym kontekście zapominać, że żyjemy w dzisiejszych czasach i że przed nami przyszłość: sprawy naszych dzieci, wnuków – jaką one będą miały relację. Że dziś mamy – jak niektórzy mówią – 2 mln obywateli Ukrainy w naszym kraju, którzy żyją obok nas, którzy bardzo często razem z nami pracują, obsługują nas w sklepach, świadczą nam różne usługi, otaczają nas.

Uważam, że jest to nasz dobry sąsiad, z którym powinniśmy starać się współtworzyć jak najlepszą przyszłość. Jeżeli tak będziemy działali, jeżeli będziemy wzajemnie wobec siebie życzliwi, to to, co tragicznego zdarzyło się w historii, nigdy więcej się nie powtórzy.

 

Panie Prezydencie, wróćmy jeszcze na moment do kwestii relacji z Rosją, bo one są bardzo skomplikowane, jeśli popatrzymy na całą Unię Europejską. Niektóre kraje z pewnym dystansem podchodzą do wszelkich takich mocnych, antyrosyjskich deklaracji. Ja nie twierdzę, że tak było tym razem, bo tym razem było zgoła odmiennie, ponad 40 krajów wyraziło swój zdecydowany sprzeciw. Ale na przykład jeśli chodzi o jej różnego rodzaju inwestycje, jak choćby Nord Stream 2 – wspólna rosyjsko-niemiecka inwestycja, która jest już finalizowana, jest to już ostatni etap finalizacji tej inwestycji.

Powiem otwarcie: Nord Stream 2 – według mojej wiedzy i opinii – jest projektem biznesowo-politycznym, co chcę bardzo mocno podkreślić. Biznesowo-politycznym! Niemcy doskonale zdają sobie sprawę, że ten projekt doprowadzi do monopolizacji rynku – zwłaszcza zachodnioeuropejskiego – przez Gazprom. Ale ponieważ gazociąg przechodzi przez ich terytorium, uważają, że nie ma żadnego problemu – oni będą na tym gazociągu trzymali rękę i w związku z tym także oni będą dyktowali warunki.

Więc jest to po prostu bezwzględny układ: z jednej strony – biznesowy, z drugiej – polityczny. Na zasadzie nieliczenia się z nikim i niczym. Bo trzeba to sobie powiedzieć otwarcie. Więc nie jest to tylko ze szkodą dla Ukrainy, bo to przede wszystkim, [lecz także] dla Polski, Słowacji. Mówimy o krajach, które najbardziej się sprzeciwiały.

Ale to jest – według mojej wiedzy i przekonania – głęboko szkodliwe na przyszłość także dla zachodniej Europy. Europie potrzebna jest dywersyfikacja dostaw, potrzebna jest rozsądna, mądra polityka energetyczna, a nie uzależnianie się od jednego, bardzo agresywnego dostawcy.

 

To gdzie podziała się europejska solidarność w tej sprawie?

Bardzo dobre pytanie.

 

Które pozostaje bez odpowiedzi.

Nie, które pozostaje z odpowiedzią, bo każdy, kto obserwuje tę sprawę, wie, jaka jest ta odpowiedź.

 

Panie Prezydencie, ochrona, strzeżenie własnych granic to jest sprawa – oczywiście – absolutnie fundamentalna dla każdego niepodległego, suwerennego kraju. Ukraina doskonale o tym wie, przekonała się boleśnie, jak te granice były, są przesuwane. Polska buduje w tej chwili ogrodzenie na granicy z Białorusią. Mur na swojej granicy, zewnętrznej jednocześnie granicy Unii Europejskiej, postawili Grecy, to jest odcinek 40-kilometrowy. U nas będzie dłuższy, nie będzie to mur, będzie to natomiast ogrodzenie. Część polityków, ale także część mediów z obcym kapitałem stanowczo przeciw temu protestują.

Mamy kilka spraw, o których trzeba tu powiedzieć. Po pierwsze, nielegalna migracja jest nielegalna – i koniec. A my mamy obowiązek strzeżenia granicy Unii Europejskiej. Zostało nam to powierzone i staramy się to zrealizować jak najlepiej. To jedna strona medalu.

Natomiast sytuację, z którą mamy dziś do czynienia na granicy polsko-białoruskiej, litewsko-białoruskiej i łotewsko-białoruskiej – bo to są te trzy granice, które ma Białoruś – wczoraj we wspólnej deklaracji prezydentów i w czasie naszej rozmowy nazwaliśmy po imieniu: że jest to po prostu akcja o charakterze hybrydowym realizowana przez władze białoruskie. Ci ludzie – migranci – są przez nich [Białorusinów] wykorzystywani, są z premedytacją wysyłani na nasze granice, by zakłócić funkcjonowanie naszych krajów i również po to, by podminować naszą pozycję w ramach Unii Europejskiej. Dlatego z taką pieczołowitością i stanowczością strzeżemy granicy. Wspieramy w tym zakresie także Litwinów, naszych sąsiadów. Bo to jest coś, na co nikt się zgodzić nie może.

Zresztą brutalne wykorzystanie tych ludzi przez władze białoruskie woła o pomstę do nieba. To jest po prostu całkowicie bezlitosne. Jak można pędzić ludzi niemalże pod karabinami na granicę po to, by ich przepchnąć na drugą stronę, po to, by zaszkodzić naszemu krajowi, jeszcze wpuszczając ich do siebie otwarcie.

Pomijam już nawet kwestię łamania prawa międzynarodowego. To jest po prostu zwyczajnie od strony ludzkiej nieprzyzwoite.

 

Ale przy tej całej okazji jest bardzo silna gra na emocjach. Rosyjska propaganda pokazuje na przykład ujęcia polskich lekarzy, którzy nie są przepuszczani, by pomóc rzekomym uchodźcom.

Przede wszystkim zacznijmy od tego, że to jest rozgrywka hybrydowa. W czasie naszej dyskusji wczoraj z prezydentami państw bałtyckich nikt nie miał co do tego żadnych wątpliwości, bo znamy tę sytuację doskonale, mamy bieżące informacje przekazywane z tych miejsc, gdzie właśnie sytuacja jest trudna. I to jest jasne, że to jest po prostu akcja hybrydowa o charakterze politycznym, ale jest to także pewien rodzaj agresji. Nie możemy się na taką agresję godzić. Jeżeli byśmy puścili i zgodzili się na to, żeby ci migranci mogli przejść na naszą stronę granicy, to za chwilę będziemy mieli dwie jeszcze większe grupy. To jest oczywista sprawa, że ta polityka, ta brutalna akcja zaczęła się wobec Litwy, a dzisiaj jest realizowana także wobec nas i już się także zaczęła wobec Łotyszy. Musimy tutaj stać stanowczo i stoimy wszyscy razem. Mamy jedno twarde stanowisko.

 

A w Pana ocenie grozi nam dzisiaj kryzys migracyjny na podobną skalę jak w 2015 roku.

Trudno jest na to pytanie odpowiedzieć. Wszyscy z wielką uwagą, taki naturalny mówimy kryzys, tak?

 

Tak.

Znaczy wynikający z tego, że ludzie po prostu będą chcieli przyjechać. Nie taka sytuacja, jaką mamy w tej chwili na Białorusi, że pędzą ludzi na naszą granicę, tylko że po prostu ludzie będą migrowali, będą uchodźcy, którzy będą chcieli granicę przekroczyć. Powiedzmy sobie otwarcie, to, co się dzieje w Afganistanie, nie wróży dobrze pod tym względem. Tutaj może być różnie.

 

Tylko to są właśnie dwie różne kwestie. Warto bardzo wyraźnie je zaznaczyć. To zresztą teraz robimy, że mówimy o nielegalnych imigrantach, którzy są sprowadzani samolotami rejsowymi, za które, za tę podróż płacą bardzo często i później dostarczani na granicę I są osoby, które…

Nie wiadomo, kto to jest w ogóle. Nie wiadomo, kto to jest, kim są ci ludzie, co oni robili wcześniej, jaki jest status ich zamożności. Oni w większości, według tych informacji, które posiadamy, przylecieli na Białoruś, do Mińska, samolotami. To nie są biedni ludzie. No bo jednak na to, żeby lecieć samolotem, ich stać. Więc jest znak zapytania, kto to w takim razie w ogóle jest.

 

Podobne pytania padały przecież w 2015 roku, ale wtedy Unia Europejska szeroko otwierała drzwi imigrantom. Doskonale to pamiętamy. Pamiętamy głos sprzeciwu, polski głos, węgierski głos, tylko wtedy tego głosu nie chciano słuchać na salonach brukselskich. Dzisiaj wydaje się, że się coś zmieniło.

Mamy dwie sytuacje, bo z jednej strony mamy tę sytuację związaną z reżimem białoruskim, z tą sytuacją hybrydową na granicach, które on tworzy, pchając na nasze granice migrantów, a z drugiej strony mamy sytuację w Afganistanie i ewakuację w Afganistanie, w której cały czas ewakuujemy. Ewakuowaliśmy już stamtąd naszych obywateli, ewakuowaliśmy ludzi, którzy współpracowali z naszymi żołnierzami i z naszą misją dyplomatyczną. I pomagamy innym krajom, również ewakuując osoby przez nich wskazane. Tylko wtedy wiemy, z kim mamy do czynienia; wiemy, kto to jest, wiemy, co robiła ta osoba itd. Więc, pomagamy? Pomagamy. Ale w sposób rozsądny, mądry i bezpieczny. Przede wszystkim bezpieczny dla naszych rodaków.

 

Czyli, krótko mówiąc, pomoc dla rzeczywistych, autentycznych uchodźców tak, ale zdecydowany sprzeciw wobec przekraczania granicy przez nielegalnych imigrantów.

Wobec nielegalnych migrantów, oczywiście.

 

Ale my byliśmy przecież straszeni i to przez polskiego polityka, karami, że jeżeli nie będziemy przyjmować nielegalnych imigrantów w 2015 roku, to Unia Europejska nałoży na nas kary.

Różne próby były robione w Unii Europejskiej podczas poprzedniego kryzysu migracyjnego czy tuż przed jego największym szczytem. Ale Unia Europejska szybko się przekonała, że to właśnie nie kto inny, tylko kraje Grupy Wyszehradzkiej miały rację i że nasze twarde stanowisko połączone jednocześnie z solidarnością europejską, co chcę bardzo mocno podkreślić, bo to nie kto inny, tylko nasi funkcjonariusze Straży Granicznej byli na granicach krajów Unii Europejskiej, gdzie była potrzeba wzmocnienia ochrony granic Unii Europejskiej i krajów wewnątrz Unii Europejskiej i oni strzegli, aby spoza Unii Europejskiej nie wdzierano się właśnie w nielegalny sposób. Myśmy pomagali innym, byliśmy solidarni. Natomiast nie godziliśmy się na to także, żeby przywożono do Polski ludzi siłą, których my musielibyśmy u nas więzić, bo ja dalej tak uważam, że to jest po prostu naruszenie wszelkich praw. Jeżeli będzie taka sytuacja, że mamy uchodźców w Polsce, to ci uchodźcy będą u nas przebywali w sposób otwarty. Ja absolutnie się nie zgadzam, żeby tych ludzi w jakikolwiek sposób zamykać, dopóki nie popełnią oczywiście jakiegoś przestępstwa. Gdyby się tak zdarzyło, to oczywiście, być może, to już będzie decydowała wtedy prokuratura i sąd o takich kwestiach. Uważam, że nie wolno tych ludzi zamykać.

 

Panie Prezydencie, polskie wojsko, polski żołnierz, mundur polskiego żołnierza. Obrażany i wyszydzany przez niektórych polityków, niektórych gości w mediach, nawet przez pracowników w niektórych mediach. To jest sprawa, która nigdy nie powinna się wydarzyć, sprawa absolutnie karygodna. Chciałbym poprosić Pana o komentarz.

Panie Redaktorze, nie będę tutaj wymieniał nazwisk tych osób, zwłaszcza jednej osoby. Powiem tak, to są przypadki, którymi powinny się zająć prokuratura i sądy. Bo są odpowiednie przepisy dotyczące znieważenia funkcjonariusza w naszym systemie prawnym. To są ludzie, którzy wykonują służbę, to są ludzie, którzy realizują rozkazy, to jest wojsko, to jest Straż Graniczna. Powinny być realizowane odpowiednie procedury w sposób bezwzględny. Mogę wyrazić tylko jako zwierzchnik sił zbrojnych ogromną przykrość wobec tego, że polscy żołnierze zostali znieważeni, polski mundur został sponiewierany; w sposób bezwzględny powinny zostać wyciągnięte konsekwencje prawne i tyle.

 

Ale niektórzy politycy biorą tę osobę właśnie za tę wypowiedź w obronę.

U nas są bardzo różni politycy. Mamy do czynienia z bardzo wieloma osobami, które można uznać za opozycję totalną. Żeby była pełna jasność. Odróżniam, bo wobec ogólnie opozycji nie wolno użyć tego określenia. Dlatego, że tam są różni ludzie o różnej postawie. Natomiast część z nich to ludzie, którzy są po prostu opozycją totalną, łamią wszelkie zasady, znieważają Rzeczypospolitą, donoszą na Polskę, fałszywe świadectwo przedstawiają poza granicami naszego kraju, po prostu tworzą antypolską kampanię i to jest coś, co nigdy nie powinno mieć miejsca, coś co mnie w ogóle trudno jest zrozumieć. No, ale są też tacy ludzie.

 

I Panie Prezydencie, na koniec jeszcze jedno pytanie. Czy popiera Pan ustawę, która ma regulować kwestie własności, udziału obcego kapitału w polskich mediach?

Generalnie uważam, że kwestia repolonizacji mediów jest tematem ważnym, ale najkorzystniej byłoby, gdyby odbywała się na zasadzie rynkowej, tzn. po prostu na zasadzie nabycia. Nie przymusowo, nie na zasadzie, że mamy ustawę i termin określony, co powoduje oczywiście spadek cen akcji, najczęściej, jeżeli to jest giełdowa spółka, tylko po prostu na zasadzie rynkowej. Były takie przypadki, nawet nie tak dawno, jeżeli chodzi o media i jakoś właściciele poprzedni nie narzekali na całą transakcję. Wszystko się odbyło zgodnie z obowiązującymi przepisami. Natomiast to jest bardzo kontrowersyjne rozwiązanie, które jest niezrozumiałe dla naszych amerykańskich partnerów z dwóch względów. Po pierwsze, ze względu na ochronę własności, do której wiadomo, jaki stosunek mają Amerykanie. To po pierwsze, a po drugie z uwagi też na wartość wolności słowa, która w Stanach Zjednoczonych generalnie w mediach, jest dosyć bezwzględna. Oczywiście, że zupełnie inną sprawą jest to, co prywatne media cyfrowe, myślę tutaj o Twitterze, zrobiły wobec prezydenta Donalda Trumpa. Zdumiewająca sytuacja, coś, co nigdy nie powinno mieć miejsca. Natomiast, powtarzam jeszcze raz, w Ameryce wolność słowa jest posunięta bardzo daleko. Wystarczy porównać sobie, jaki jest przekaz w różnych amerykańskich telewizjach chociażby. Jedna bardziej prodemokratyczna, druga bardziej prorepublikańska. To jest naturalne. Krytyka, nawet bardzo ostra, jest w Stanach Zjednoczonych czymś bardzo naturalnym. Bardzo trudno jest Amerykanom zrozumieć, że tutaj mogą być jakiekolwiek ograniczenia czy jakiekolwiek wątpliwości. W związku z czym ta sytuacja jest dosyć szczególna i tutaj trzeba dobrze zważyć nasze interesy.

 

No tak, ale pamiętamy też, że są niektórzy politycy, którzy zbierają podpisy pod likwidacją całego kanału informacyjnego, w każdym razie zbierali, bo teraz przestali głośno o tym mówić.

Ale to są właśnie ci ludzie, którzy, jak mówimy, są totalni, tak? A jednocześnie z uwielbieniem odnoszą się do innego kanału telewizyjnego, który o 180 stopni odwrotną retorykę uprawia. Ja uważam, że krytyka polityków jest nie tylko dozwolona, ale krytyka polityków, tylko zasadna i uczciwa, jest potrzebna, polityków wolno pytać, z politykami wolno dyskutować, polityków wolno krytykować, tylko żeby nie było manipulacji. Bo to jest nieuczciwe. Manipulacja jest nieuczciwa. Wycinanie zdania z kontekstu, przeinaczanie tego, co ktoś powiedział. To są po prostu działania nieuczciwe, nieetyczne. Powinny być zresztą w moim przekonaniu karane w ogóle. Natomiast krytyka jako taka jest dozwolona. Polityk uprawia swoją działalność i musi się liczyć z tym, że ktoś nie będzie się z nim zgadzał. Na tym polega polityka w demokratycznym kraju, że się nie zgadzamy, nawet właśnie w najbardziej obiektywnych mediach. Obiektywna ocena, uczciwe przedstawienie argumentów – tym jestem zainteresowany. Bardzo chętnie porozmawiam. Być może mnie też to pomoże wyciągnąć wnioski na przyszłość i na przykład jakieś działania poprawić. Ja w tym nie widzę problemu.

 

Są tacy politycy, którzy podczas kampanii mówili: śpieszcie się zadawać pytania, bo tak niewiele czasu wam zostało, ale tego nie będziemy rozwijać, bo czas naszej rozmowy się właśnie skończył. Bardzo dziękuję, gościem „Wiadomości” był Prezydent Andrzej Duda. A rozmowę przeprowadzaliśmy w Ambasadzie Polskiej w Kijowie, skąd dziś i wczoraj popłynął bardzo silny głos ponad 40 krajów przeciw rosyjskiej agresji.

Poleć znajomemu