Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Wtorek, 7 września 2021

Wystąpienie podczas uroczystości pogrzebowej śp. ks. Zdzisława Sochackiego

Prezydent przemawia w świątyni

Katedra Wawelska | Uroczystości pogrzebowe śp. ks. prałata Zdzisława Sochackiego

Eminencjo, Księże Kardynale,

Ekscelencjo, Czcigodny Księże Arcybiskupie,

Czcigodni Księża Biskupi,

Wielce Szanowny Panie Premierze,

Szanowni Panowie Premierzy,

Panie Marszałku,

Panie Marszałku Województwa Małopolskiego,

Szanowni Państwo Posłowie, Senatorowie,

Szanowni Państwo Radni,

Panowie Generałowie, Oficerowie,

Czcigodni Księża,

Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,

Wszyscy Szanowni Państwo na czele z najbliższymi śp. Księdza Prałata!

 

Zobacz także: Order Odrodzenia Polski dla śp. ks. Zbigniewa Sochackiego Pożegnanie śp. ks. prałata Zdzisława Sochackiego Nie spodziewaliśmy się tego. Pamiętam, gdy przyjechałem tu, na Wawel, 10 kwietnia tego roku i dowiedziałem się, że Księdza Prałata nie ma, że jest w szpitalu, bardzo się zmartwiłem. Mogę powiedzieć, że od czasu, gdy tu, w katedrze wawelskiej, spoczęła Para Prezydencka – pan prof. Lech Kaczyński wraz z małżonką – bywałem tu, na Wawelu, bardzo często i bardzo często spotykałem się z Księdzem Prałatem. Bardzo się wtedy zmartwiłem, że Ksiądz Prałat jest w szpitalu. Zaraz do niego zadzwoniłem. Ucieszył się, powiedział: „Niech się Pan nie przejmuje, niedługo wyjdę”.

 

Później spotkaliśmy się tu w czasie rocznicy pierwszego uderzenia dzwonu Zygmunta. Rozmawialiśmy przez dłuższą chwilę, Ksiądz Prałat mówił, że już się lepiej czuje, że wszystko w porządku. Śmiał się trochę, mówił: „No cóż, nie jestem już młodzieniaszkiem, ale jeszcze jakoś daję radę”. Ale przede wszystkim powiedział, że w razie czego niczego się nie obawia.

 

Rozumieliśmy się właściwie bez słów w tych sprawach, bo był człowiekiem głęboko wierzącym, bardzo głęboko wierzącym. Był rzeczywiście prawdziwie wierzącym kapłanem. Mogę śmiało powiedzieć, że w jego życiu Bóg, ojczyzna, ludzie i katedra to były rzeczy najważniejsze, przy czym ludzie i katedra na jednym poziomie.

 

Działał tak, by ludzie mogli skorzystać z katedry, ale również – by katedrze nie stała się od tego krzywda. I czasem nie zgadzał się na różnego rodzaju formy obecności tutaj. Był w tym względzie bardzo stanowczy. Niezwykle dbał o katedrę. To była z całą pewnością jego wspaniała cecha jako tego, który miał pod opieką nasze narodowe sanktuarium.

 

Kiedyś obiecałem mu, że gdy tylko będą takie możliwości, to wszystkie jego zmartwienia dotyczące katedry, restauracji tutejszych zabytków będziemy starali się zrealizować, bo to się po prostu katedrze wawelskiej należy. Mówiłem to jako człowiek, jako krakowianin, jako Polak. Tu, gdzie znajdują się groby królewskie, gdzie spoczywa tylu ludzi o wielkich zasługach dla naszego państwa i narodu.

 

Bardzo dziękuję Pani Premier, Panu Premierowi i wszystkim moim koleżankom i kolegom, którzy stanowią Zjednoczoną Prawicę na czele z panem premierem Jarosławem Kaczyńskim za to, że Ksiądz Prałat z satysfakcją mówił mi, że wszystkie remonty, które chciał zrobić, w ciągu ostatnich sześciu lat zrobił, że pięknie wyremontował groby królewskie – tak, że zachwycają w tej chwili swoim pięknem. Był tym bardzo usatysfakcjonowany, to była jego wielka radość. Był wielkim, wspaniałym opiekunem katedry.

 

Ale był też człowiekiem bardzo życzliwym i wyrozumiałym. Uważnie obserwował ludzi. Gdy widział, że ktoś ma dobre intencje i po prostu chce się modlić, nigdy w żaden sposób tego nie utrudniał, wręcz przeciwnie: był gotów nawet do osobistych poświęceń czy w godzinach bardzo wczesnoporannych, czy późnowieczornych – zawsze był do dyspozycji tych, którzy po prostu chcieli się modlić.

 

Był wspaniałym kapłanem, człowiekiem wielkiego ducha, wielkiej siły wewnętrznej, chociaż kruchej sylwetki. Będzie nam go bardzo brakowało. Mam nadzieję, że będzie miał po sobie godnego następcę, opiekuna katedry.

 

Księże Prałacie, Bóg zapłać za serce, za wszelakie dobro i modlitwę; za duchowe wsparcie w najtrudniejszych chwilach; za spokój Księdza Prałata, który w najtrudniejszych momentach, gdy serce kołatało, udzielał się i wlewał spokój w moją duszę, w nasze dusze. Ogromnie za to dziękuję. Ogromnie dziękuję za przykład wiary i pięknego kapłaństwa.

 

Nie mam wątpliwości, że Ksiądz Prałat cieszy się teraz z obecności gdzieś tam, przy tronie Pana. Jestem przekonany, że był tam witany z radością jako kapłan, który dobrze przeżył swoje życie i dobrze wykonał swoją kapłańską służbę.

 

Księże Prałacie, spoczywaj w pokoju. Wieczne odpoczywanie racz mu dać, Panie.

Poleć znajomemu